PSZCZELE MLECZKO
Królowa żyje 8 lat, a robotnica tylko miesiąc
Świat pszczół fascynuje ludzi od zarania dziejów. Jedno z najstarszych malowideł skalnych, w Cueves de la Arena w Wenecji, przedstawia pszczoły, latające wokół otworu w skale, i mężczyznę próbującego wybrać miód z tego naturalnego ula. Z kolei najstarszą formą pszczelarstwa na ziemiach słowiańskich było bartnictwo, czyli leśna hodowla pszczół.
Od wieków oprócz bardzo dobrze znanego miodu, pszczoły dawały i dają nam jad i pyłek pszczeli, propolis, wosk oraz mleczko pszczele. Społeczeństwo pszczele jest totalnie monarchistyczne, bo jedna jest królowa, trutnie raczej dla ozdoby i kupa pracujących bab. Fenomen natury polega na tym, że wymyśliła ona coś takiego, co w populacji, gdzie jest ogromne zagęszczenie osobników na jednym metrze kwadratowym, nie powinno dochodzić do chorób, nie powinno dochodzić do grzybic i nie powinno dochodzić do stanów zapalnych. Do tego te owady powinny szybko rosnąc i nie chorować, bo mają być z tego szybko zdrowi robotnicy. Taka jest filozofia ula.
Ale co to jest mleczko pszczele? Jest to związek z mieszaniną egzogennych aminokwasów. W mleczku są substancje lipidowe, związki fenolowe, hormony, bardzo dobrze dostępne biopierwiastki i witaminy. Na szczególną uwagę zasługuje kwas pantotenowy, który jest obecny we wszystkich żywych tkankach. Stwierdzono, że kwas ten występuje w mleczku pszczelim w nie spotykanej w przyrodzie koncentracji, czym tłumaczono fakt, że żywiona nim królowa ula żyje nawet do ośmiu lat, podczas gdy pszczoła-robotnica zaledwie miesiąc. Jeśli chodzi o wagę, to w ciągu pierwszych kilku dni rozwoju larwa matczyna zwiększa swoją wagę kilkaset razy. W proporcji wygląda to tak, jakby nowo narodzone dziecko w ciągu kilku dni osiągneło ciężar kilkunastu ton. Ten szybki wzrost musi przebiegać bezpiecznie, a więc musi być działanie grzybobójcze, bakteriobójcze i przeciwpierwotniakowe. Musi być pewna odporność na zakażenia wirusowe. Pszczółki przecież także chorują na choroby wirusowe. Trzeba więc tym maluchom zapewnić bezpieczeństwo. I znów mądry człowiek doszedł to tego, że trzeba się tym zająć. Dlatego ludzie pożyczają od pszczółek mleczko. Właśnie w jakich sytuacjach?
Więc zacznijmy od dzieciństwa. Okazuje się że mleczko pszczele podawane wcześniakom czy dzieciom w początkowym okresie niemowlęctwa znakomicie poprawiają zaległości związane z przedwczesnym urodzeniem. Mleczko reguluje ciśnienia krwi i rytm pracy serca, hamuje powstawanie procesów miażdżycowych. Bardzo ciekawe jest działanie, nie tylko mleczka pszczelego, ale w ogóle preparatów pszczelich, jak miodu czy pyłku pszczelego, na wszystkie stany zapalne błon śluzowych żołądka czy dwunastnicy. Jest jeszcze mechanizm związany z tym syndromem, który ma coraz więcej ludzi w tej gonitwie i w tym stresie. Jest to syndrom powszechnego i przewlekłego zmęczenia. Tu mleczko jest kapitalne, bo jest w stanie pobudzić centralny układ nerwowy do lepszego myślenia czy szybszego przewodzenia. Jest mniej utrat pamięci, więcej werwy życiowej i więcej siły napędowej. Można by jeszcze długo wyliczać wszystkie schorzenia i dolegliwości, gdzie z pomocą może przyjść mleczko pszczele. Ale chyba jednak za mało go podkradamy.
W Polsce, pomimo bogatych tradycji pszczelarskich sięgających średniowiecza, w ostatnich 15 latach zwiększyliśmy produkcję mleczka pszczelego trzykrotnie i produkujemy go w granicach tony czy półtorej rocznie. Japończycy skoczyli w tym czasie z 15 do 40 ton rocznie. W ogóle Japończycy przeżywają teraz taki renesans takich naturalnych metod leczenia.
Nasz organizm jest fenomenalną maszyną. Sam potrafi wyjść obroną ręką z wielu zewnętrznych zagrożeń. Niekiedy potrzebuje on jednak naszego wsparcia. I tu może nam przyjść z pomocą natura. Możemy skorzystać z królewskiego pokarmu jakim jest mleczko pszczele.
Myślę, że pszczoły nam tą kradzież wybaczą.