Restauracja "Kwiat Aloesu"
Zbliżały się urodziny mojej Przyjaciółki. Postanowiłem uczcić to w wyjątkowy sposób.
Zaprosiłem ją do restauracji „KWIAT ALOESU”
Dowiedziałem się przypadkowo o istnieniu tej restauracji. Jak zwykle, gdy szukam czegoś nowego, zaglądam do Internetu. Na słowo „restauracja” w pierwszym rzędzie wyskoczyły Shinksy, McDonaldsy oraz inne BurgerKingi. W wyszukiwarce pojawiła się także duża ilość innych restauracji. Niełatwo było znaleźć „Kwiat Aloesu”, ale w końcu się udało. Zadzwoniłem do restauracji i zarezerwowałem miejsca na sobotę, w dzień urodzin mojej Przyjaciółki.
Tak jak w Internecie, podobnie w rzeczywistości trudno było odnaleźć restaurację. W środku było kilka małych salek. Recepcjonistka poinformowała nas, że nasze miejsca są w sali egipskiej. W drzwiach sali przywitały nas posągi egipskich bóstw. Były to głowy barana oraz sokoła, nad którymi widniały tabliczki: Amon i Re. Na bocznych ścianach były malowidła przestawiające kolumny i filary stylizowane na kształt pni i łodyg roślin, o głowicach naśladujących formę kwiatu lotosu lub liści palmowych. Natomiast centralne malowidło przedstawiało grupę osób. Ich głowy i kończyny ukazane były z profilu, barki i oko en face. Zarezerwowano dla nas stolik tuż obok rzeźby przedstawiającej Marka Aureliusza i Kleopatrę. Artysta przedstawił miłosny uścisk zakochanej pary w dość w wyszukanej pozie. Moja Przyjaciółka przez chwilę przyglądała się tej rzeźbie.
„Zawsze mówiłam, że od starożytnych można dużo się nauczyć” – spojrzała na mnie przenikliwym wzrokiem.
„Co masz na myśli?”
„Nic, jak myślisz, co on do niej szepczę?”
Marek Aureliusz dotykał delikatnie zewnętrzną częścią dłoni policzek Kleopatry.
„Legenda głosi, że Kleopatra kąpała się w soku aloesu. Może Marek szepcze jej, że dotyka kwiatu młodości”.
Uśmiechnęła się:„Hm, szybko się uczysz”
Podszedł do nas kelner, ubrany w gustownie zielone szaty i zaprosił do stołu. Stał na nim czarny wazonik, a w nim jeden kwiat - przepięknie kwitnący kwiat aloesu.
Kelner podał nam menu. Chociaż właściwie to nie było zwykłe menu, ale cała książka.
„Nie wiedziałam, że z aloesu można zrobić tyle dań”
„W naszej restauracji mamy 300 potraw – odparł kelner. Chociaż nie, teraz już nawet ponad. Nasz kucharz, co chwila, bowiem coś nowego wynajduję. Każda potrawa odpowiada jednemu ze składników aloesu”.
„To może zacznijmy jak zwykle od przystawek” – zaproponowałem. „Tylko nie mogę ich znaleźć”
„U nas przystawki nazywają się Enzymy”. – pomógł mi kelner
„A rzeczywiście są. Co my tu mamy: koktajl z katalazy, sałatka z lipazy, sałatka z bradykinazy, befsztyk z fosfotazy, panierowana cellulaza. Dalej....”
„Już wystarczy, bo zaraz język sobie połamiesz. – przerwała mi moja Przyjaciółka. To dla mnie ten koktajl.”
„Ja też wezmę koktajl. A co na pierwsze danie”
„Widzę zupy Aminokwasowe. Zupa z Alaniny, Zupa z Cystyny, Zupa z Proliny, Zupa z Tyrozyny. Zupa z Seryny”.
„Wiesz, ja mam ochotę na Zupę z Proliny”- znów przerwała mi moja Przyjaciółka.
„A ja zamiast zupy napiję się kwasu glutaminowego. Wygląda na to, ze drugie danie to NKT? Co kryje się od tym skrótem?”
Kelner spojrzał mi przez ramię.
„O, widzę błąd w druku. Przepraszam, powinno być NNKT czyli Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe.
„Nigdy nie jadłem Kwasów Tłuszczowych”. Kelner spojrzał na mnie i odpowiedział:
„Zgadzam się z panem. Dla pana polecam Strogonow palmitynowy, pierogi linolowe lub linolenowe. Dla pani natomiast, specjalność naszego kucharza, kiełbaski stearynowe.
„Wie pan, ja jakoś nie mam ochoty na kiełbaski – odpowiedziała moja Przyjaciółka. Przejdę od razu do trzeciego dania. Co my tu mamy”.
„Na trzecie danie mamy bukiety witaminowe”. – pomógł jej kelner.
„A czemu tu są tylko literki: A, B, C, E.”
„To tak dla ułatwienia dla naszych klientów. Właściwie powinno być retinol, kwas askorbinowy, tokoferol, tiamina, ryboflawina, kwas foliowy, no i tak dalej. Mamy bardzo dużo wybór w grupie B. Chciałbym zwrócić szczególnie uwagę na zestaw B12 czyli stek z cyjanokobalaminy. Zwykle zestaw ten pozyskiwany jest z białek zwierzęcych. Nasza restauracja „Kwiat Aloesu”, jako jedyna w branży, taki zestaw posiada.
„No to może dwa razy B12” – zaproponowałem.
„Dobrze. Co dalej? Może zestawy minerałowe. Co myślisz o de volaille wapniowym z surówką sodową” – zaproponowała moja Przyjaciółka.
„Jeśli mógłbym coś doradzić, to de volaille wapniowe najlepiej spożywać z surówką magnezową. Nasz kucharz przyrządza ten zestaw w idealnej proporcji. Trzy porcje de voleille do dwóch porcji surówek”.
„To niech tak będzie. Widzę, że pan tu jest specjalistą.
„Dziękuje” – uśmiechnął się kelner. Z zestawu Minerałów polecam także chateaubriand cynkowy, filety fosforowe lub ewentualnie sonatę na trzy minerały oraz dwa sosy czyli cynki, chrom, miedź w sosie germanowo-sodowym”.
„Brzmi bardzo apetycznie. To dla mnie może tą sonatę” – przerwałem wyliczankę kelnera.
„Wiesz, może wystarczy już tych zestawów. – moja Przyjaciółka odłożyła kartę. Danie antrachinonowe, saponinowe i wszystkie inne poznamy innym razem. Podoba mi się to miejsce. Jest duży wybór dań i ładny wystrój.
„Cieszę się, a czy będziemy brali coś na deser” – spytałem nieśmiało.
„Tak, oczywiście, mam ochotę jeszcze na deser.”
„To może coś słodkiego – zaproponował kelner. Z grupy cukrów monosacharydowych polecam sałatkę owocową z glukozy, sorbet z mannozy lub jabłecznik z fruktozy. Natomiast z polisacharydów zdecydowanie polecam torcik z polimannozowy z Wisionką Acemananu.
„O, a co to jest ta Wisionka Acemmananu?” – spytałem.
„Wisionka Acemmananu jest oczkiem naszego kucharza. Gdy jemy często takie Wisionki to ćwiczymy naszą odporność. Spożywając Acemmanan zaczynają one lepiej pracować. Makrofagi i limfocyty lepiej pożerają wirusy i bakterie” – kelner ponownie zabłysnął swoją wiedzą.
„To ja mam ochotę zjeść tą wisionkę”. – uśmiechnęła się moja Przyjaciółka.
„Dwa razy Ace... dwa razy Wiosionka. A czego się napijemy? Ja mam ochotę na wino czerwone”.
„Niestety w naszej restauracji nie mamy alkoholi”
„Nie ma alkoholi?”
„Ale jest woda i herbatkę z kwiatem aloesu”
„Wie pan, woda jest wszędzie”
„Woda w naszej restauracji jest wodą wyjątkową, bo w formie koloidu. Koloid to substancja o konsystencji żelu, właściwa dla wszystkich stanów biologicznych. W koloidzie dzieci się rodzą, cytoplazma jest w formie koloidu. Jest to naturalna forma istnienia substancji. Woda aloesowa uszczelnia błony komórkowe. Komórka staje się obszerniejsza, jakby w cudzysłowie puchnie, błona komórkowa również staje się rozciągnięta i staje się barierą dla bakterii czy wirusów.
„Przekonał mnie pan, ja napiję się tej wody” – powiedziała moja Przyjaciółka
„A dla mnie herbatkę” – odpowiedziałem i sięgnąłem po prezent urodzinowy. Starannie zapakowaną czarną szkatułkę z napisem „Fleur de Jouvence”.
Aloesowy Kwiat Młodości.