Sylwestrowy spacer

Spacerując w sylwestrowy wieczór zauwaźyłem czekające na przystanku autobusowym młode dziewczyny. Nie trudno było się domyślić, źe jadą na prywatkę. Spod kurteczek wyglądały nowe pończoszki, okrywające delikatne nogi. Policzki i skronie pokryły pierwsze zapewne makijaźe. Ich młodzieńczy wygląd zdradzał wiek maturalny. Przypomniały mi się chwile, gdy ja podczas sylwestrowej zabawy, ćwiczyłem studniówkowe tańce. Pamiętam, źe dla moich koleźanek klasa maturalna była okresem pierwszych makijaźy. Czy dziś inicjacja z kolorami zaczyna się wcześniej? Z tym pytaniem ruszyłem dalej w kierunku uczty muzycznej jaka została zorganizowana w sercu stolicy.

Po kilku minutach sylwestrowego spaceru dotarłem na placu Defilad. Szczelny kordon ochraniarzy dokładnie przeszukiwał udających się na plac zabawy. Co prawda wstęp na Sylwestrowy koncert był wolny, jednak bawić się moźna było bez alkoholu. Przed metalowymi barierkami, co kilka metrów, grupki młodzieźy przygotowywały się na występy swoich ulubieńców, opróźniając puszki piwa i butelki wina. W tym czasie, na oźywionej kolorowymi światłami scenie trwał koncert starych szlagierów. Jak przed pół wieku, Irena Santor swoim ciepłym głosem zapraszała, by zamieszkać wysoko na Starówce, by zapraszać gołębie z obłoków i z ukochaną wychylać się z okien. Z kolei w innym przeboju, młodszy juź wykonawca, przypominał o tym jak kiedyś autobus czerwony przez ulice miasta mknął. Dziś poruszamy się głównie własnymi samochodami, więc czerwone autobusy rzadko ulicami mkną. Wieczór zapowiadał się gorąco. Jedna z wokalistek śpiewała nawet w plaźowych spodenkach. Wyraźnie rozgrzewała ją młodość. Ja byłem jednak przygotowany, aby bawić się na parkiecie w cieple i dlatego po pół godzinie poczułem zimno. Gdy następny artysta zaczął śpiewać kolejny szlagier o tym, źe jak przygoda to tylko w Warszawie, udałem się w poszukiwaniu miejsca mojej sylwestrowej zabawy. I przygody.

Mijałem pary pośpiesznie udające się na sylwestrowe imprezy. Mijałem kolejne grupki młodzieźy smakujące alkoholowe trunki. Kaźdy na swój sposób, niezaleźnie od wieku, przygotowywał się do poźegnania Starego i powitania Nowego Roku.
Ta jedna noc sprawia bowiem, źe w papierach nam przybywa. Z wybiciem północy, z błyskiem fajerwerków starzejemy się o kolejny rok. Starzenie się to część naszego bytowania. Biologicznie zmniejsza się powoli liczba zdrowych komórek. Te najmniejsze ciasteczki ciała utleniają się, albo inaczej chorują. Głównym powodem jest stres, stany zapalne w organizmie, nadmiar promieni słonecznych oraz zatruwania toksynami. Ale starzenie się nie jest nieuniknionym zuźywaniem się poszczególnych części ciała. Starzejemy się nie z kaźdym dniem czy rokiem, ale z kaźdą zniszczoną komórką. Uświadomiłem sobie tą myśl w Starym Roku. Powróciła teraz ponownie w Sylwestrową noc i napełniła mnie pozytywnie na przyszłość. Aby poczuć młodość w ciele wystarczyć o nie zadbać i dostarczyć mu wymiataczy starości. Między innymi dlatego postanowiłem pić więcej czerwonego wina. Równieź tego wieczoru.

Po krótkim spacerze dotarłem na ulicę Piękną, miejsce mojej Sylwestrowej zabawy. Przywitały mnie nieznane, ale za to uśmiechnięte, twarze. Byłem sam i na początku czułem się trochę obco. Szukałem sposobu na nawiązanie kontaktu, więc zaczepiałem ludzi wzrokiem. Co chwila napełniałem szklanki colą i kosztowałem sałatki. W końcu w moje ręce trafiło leżące tuż przy wejściu czasopismo „Emigma”. Zatrzymałem się na jednym z wierszy z cyklu Sekrety życia. Wiersz zapowiadał zbliżający się wielkimi krokami pierwszy miesiąc Nowego Roku:

wszystko startuje
gna do przodu
wierząc
że gdzieś jest meta
na której
można być pierwszym
obiecując
wszechświatu zwycięstwo
tak naprawdę
ważny jest tylko
udział w gonitwie
jednak czasem
wygrywają ci
którzy nie drgną
nawet powieką


W iluż gonitwach weźmiemy udział w Nowym Roku? Po najlepszy indeks, po największy telewizor, po najsubtelniejszy kosmetyk, po najpiękniejszego i najwierniejszego partnera albo po najbardziej egzotyczne wakacje. Pojawiły się moje ulubione rytmy w wykonaniu pięknych Szwedek - Agnethy i Anni-Frid. Dlatego odłożyłem czasopismo i stanąłem do gonitwy o najbardziej udany wieczór. Przyłączyłem się do rozmów. W każdej przewijało się pytanie o to, jaki był ten kończący się rok. Jak zwykle w sylwestrową noc nikt nie żałował Starego Roku. Cieszymy się, że odchodzi to co stare i z nadzieją wyglądamy to co nowe.

Wybiła północ i, wystrzałami petard i fajerwerków, narodził się Nowy Rok a z nim nadzieja, źe zrealizujemy nasze postanowienia: zrzucimy kilka kilogramów nadwagi, zmienimy pracę lub dostaniemy podwyźkę, znajdziemy partnera, zobaczymy egzotyczne miejsca. Wśród tradycyjnych noworocznych źyczeń szczęścia, radości, miłości, cierpliwości i zdrowia pojawiło się jedno dość odwaźne. Nieznajoma brunetka z długimi włosami rzuciła krótko: duźo seksu. Uśmiechnęła się uwodzicielsko i stuknęła swoim kieliszkiem o mój. Dwoma słowami oddała wszystkie źyczenia swoich poprzedników. Rzeczywiście, regularne źycie seksualne to zdrowie i młodość, gdyź wpływa na ilość zmarszczek i hamują biologiczne objawy starzenia się. Cera nabiera zdrowego kolorytu, włosy stają się błyszczące i mocniejsze. Oczy nabierają blasku, usta stają się pełniejsze. Częste kochanie się daje radość i szczęście, bowiem uwalnia endorfiny do krwioobiegu, produkując uczucie euforii i pozostawiając nas z dobrym samopoczuciem. Sex jest jednym z najbezpieczniejszych sportów, jakie moźna uprawiać. Rozciąga i formuje prawie kaźdy miesień w ciele.

Przerwałem te wyliczanki, bo zauwaźyłem, źe Uwodzicielka tańczyła juź na parkiecie. Powiesiła się na szyi swojego partnera i zaczęła poruszać biodrami w rytm melodii „One of us”. Patrzyła mu prosto w oczy i głaskała czule po krótko przystrzyźonej głowie. Wyraźnie powstrzymywała na wodzy swój temperament, pobudzony dodatkowo tańcem oraz szampanem połączonym z mocniejszymi trunkami. Ja, wbrew słowom melodii która śpiewały Agnetha i Anni-Frid, nie chciałem tego wieczora być samotny. Takźe zacząłem tańczyć. A po tańcu rozmawiać i oglądać obrazy. Zabawa sylwestrowa zorganizowana była w galerii. Na ścianach wisiało kilka obrazów, które swoimi tematami prowokowały do rozmów. Szczególnie jeden obraz był dość orginalny. Przedstawiał wiszące na sznurku kobiecie majtki w falbankach oraz płachtę materiału. Artysta malując ten obraz bez wątpienia zamierzał sprowokować i wywoływać emocje. Dodatkowo były one potęgowane czerwonym kolorem. U mnie wywołał wielką chęć malowania. Studiując poszczególne płótna pojawiło się kolejne noworoczne postanowienie - namalowanie obrazu przedstawiającego taniec.

Kaźdy potrafi malować, to wrodzony dar. Jednym przychodzi to spontanicznie, lecz większość z nas musi się tego po prostu nauczyć. Musimy pozwolić wypowiedzieć się swojej wyobraźni i duszy. Poznać jak buduje się kompozycję. Szukać na palecie kolorów i przenosić je na płótno. Malowanie pozwala, abyśmy te krótkie chwile, które nieustannie nam uciekają, zamienili w odrobinę relaksu, wyciszenia i szczęścia. Jakźe przyjemnie jest poznać ten skrawek naszego bycia. I jakźe przyjemnie jest móc, gdy dzieło malarskie juź powstanie, dawać go innym. Nawet jeśli są to czerwone majtki.

Piękna noc, piękne kobiety w pięknych kreacjach, piękne głosy Agnethy i Fridy. Równieź piękne obrazy w galerii na ulicy Pięknej. To był bajeczny Sylwester. źyczenie, które tego wieczora podarowała mi moja przyjaciółka, sprawdziło się. Pierwsze w tym roku. Na dobrą wróźbę.

Nad ranem byłem u siebie i szybko pogrąźyłem się w błogim śnie. Zapomniałem jednak wyłączyć budzik i w moich uszach, zaledwie po dwóch godzinach odpoczynku, zadzwonił jego metaliczny dźwięk. Chciało mi się pić. Półprzytomny zatoczyłem się po pokoju. Odnalazłem szklankę. Napełniłem ją końcówką szampana i połączyłem z napojem Pomesteen. Po kilku sekundach delektowania się tym pysznym koktajlem odłoźyłem pusta szklankę. Jeszcze raz w moich uszach usłyszałem piękny głos Agnethy i Fridy i melodię „Happy New Year”. Teraz nie było juź szampana. Za oknem nie było słychać fajerwerków. Ale był i jest Nowy Rok, a więc nowe szanse, nowe marzenia przelane w sukcesy. Na pewno będą niezapomniane chwile naszego źycia. Ponownie połoźyłem się do łóźka. Moje ciało potrzebowało więcej odpoczynku. Natomiast moje, o kolejny rok starsze komórki, potrzebowały wychwytywaczy starości.

I to znakomicie zapewniają zawarte w koktajlu owoce mangostanu, bogate w polifenole maliny oraz czarne jagody i winogrona.



©2007 PIJALOES. All Rights Reserved. Created by PlusDesign